niedziela, 2 czerwca 2013

NIEZWYKŁA MIŁOŚĆ rozdział 1 cz.2
Jechałam z mamą autobusem. Jezu, jak w nim śmierdziało! Facet obok mnie chyba nie wiedział co to antyprespirant. Włosów łonowych chyba też nie golił. Teraz jesteśmy na jakiejś ogromnej sali, gdzie pełno poddenerwowanych ludzi. Zależało im na wygranej, jak mojej mamie. Mama wystawiła na stolik piękne kwiatki i różnego rodzaju nawozy. Myślałam, że dostanę tam zawału. Siedziałam na ławeczce i tylko marudziłam, że chcę do domu. Ku mojemu zaskoczeniu matka wygrała! Pojechałyśmy do domu.
Gdy wróciłam do domu, natychmiast włączyłam komputer. Weszłam na skype i zaczęłam gadać przez kamerkę z Anką ( moją najlepszą przyjaciółką). Opowiedziałam wszystko ze szczegółami, że mama wygrała cały ten konkurs. Nagle coś zaczęło przerywać... Ania gwałtownie się rozłączyła. Myślałam: ( ty s*ko, rozłączasz się jak ci coś tłumaczę.) Po chwili siedzenia przed kompem, usłyszałam mój telefon. Odebrałam. Usłyszałam Anię. Krzyczała: 
- Łucja! Zostawiłam telefon! - była bardzo zdenerwowana.
Nie wiedziałam za bardzo o co chodzi. No bo kurde...ktoś mi przybiega, krzyczy nie wiadomo co.
- O co chodzi? ...Spokojnie... - uspokajałam ją.
- No ja też tam byłam... gdzie wy! Moja mama nie startowała co prawda... w konkursie, ale chodzi tam na praktyki. Zostawiłam telefon!
- O Jezu... Musimy tam jechać nim będzie za późno - odparłam.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz